czwartek, 31 stycznia 2013

Kąpiel wodna w pełni wygodna

Dziś chciałam się z Wami podzielić informacją o pewnym produkcie, który wypatrzyłam w Ikei. 

Bardzo często tworząc kosmetyki w domu musimy niewielkie ilości surowców podgrzać w kąpieli wodnej. 
Zazwyczaj męczymy się wtedy z miskami, które wkładamy do garnka.

Otóż w Ikei można zakupić taką oto sprytną miseczkę - z uchwytem i wyprofilowanym lejkiem.
Kosztuje 15,99 zł.
Przeznaczenie tego sprytnego urządzenia jest oczywiśce kulinarne, ale jak ja je zobaczyłam od razu pomyślałam o wygodzie w przygotowaniu małej porcji kremu lub balsamu. 

Zdjęcia:www.ikea.pl
Link do produktu: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60112537/





środa, 30 stycznia 2013

Versatile Blogger - 7 faktów o mnie

Dziś mam luźniejszy dzień więc pora na zabawę.
Od CatAndTheCity otrzymałam wyróżnienie Versatile Blogger. Bardzo dziękuję!

Zasady zabawy są następujące:
  • podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
  • pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
  • nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
7 faktów o mnie:
  1. Mam młodszego o 9 lat męża, który i tak twierdzi, że jest ode mnie starszy. Poznaliśmy się w internecie.
  2.  Moim marzeniem jest zostać lekarzem (raczej nie do spełnienia).
  3.  Maluję się zawsze w pokoju mojego 15-letniego Syna - ma najlepsze światło. Zawsze strofuje mnie, że nie sprzątam po sobie kosmetyków.
  4. Uwiebiam porządek ale mam mega talent do bałaganienia.
  5. Stosuję dezodoranty z aluminium mimo, że wiem jak szkodzą.
  6. Ważę dużo za dużo.
  7. Chciałabym występować w programach kulinarnych i często jak jestem sama w kuchni udaję, że występuję przed kamerą. Nawet gadam do siebie.
Nominowane blogi:
  1. http://zareklamowane-przereklamowane.blogspot.com/
  2. http://tojazdzid.blogspot.com/
  3. http://www.lilinaturalna.com/
  4. http://slodkimiod.blogspot.com/
  5. http://ori-leszno.blogspot.com/ 
  6. http://agulkowepole.blogspot.com/
  7. http://anuszka13.blogspot.com/
  8. http://rozmyslenianaddrutami.wordpress.com/
  9. http://kosodrzewina79.blogspot.com/
  10. http://czarownicujaco.blogspot.com/
  11. http://bella-emigrantka.blogspot.com/
  12. http://agawkrainieczarow.blogspot.com/
  13. http://chabroweoczyani.blogspot.com/
  14. http://naturaiuroda.blogspot.com/
  15. blog x, którego Autorka ma ochotę na tę zabawę

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Idzie luty - podkuj buty i ... kup balsam w kostce Orientany.

Mrozy puściły, przynajmniej u mnie. Świat się topi. Ciepłoluby zastanawiają się pewnie czy zima jeszcze pokaże swoje oblicze czy może można już wypatrywać wiosny. 

Wiele z Was na pewno ogląda też swoją skórą i rozpacza, że nie jest w dobrej kondycji. Bo skóra zimną źle pielęgnowana bardzo traci na swoim pięknie.

Poodmrażane nosy, uda, spierzchnięte dłonie i usta, łuszczące się łydki to zimowy problem nie jednej z nas. 

Moja skóra przetrwała chłody dzielnie. Mimo, że zdarzało mi się zapomnieć rękawiczek a rajstop pod spodniamy nienawdzę. A chodzę dzień w dzień z moją towarzyszką Nitką na spacery nad jezioro, gdzie niejednokrotnie wiele zimny wiatr.

Gładką i zdrową skórę zawdzięczam balsamom w kostce Orienatana. Muszę się troszkę nad nim porozpływać i pozachwycać, bo takiego cuda nigdy nie miałam.


Balsam ten łączy w sobie naturalne składniki, przyjemność stosowania i Skuteczność. Nie dziwię się, że na Snobce uznano go za produkty roku 2012.

Dla mnie najukochańszą kosteczką jest ta o zapachu lawendy i ylang-ylang. Zapach mocny i zdecydowany ale mimo to relaksujący i mocno uzależniający. Nie mogę bez niego zasnąć! Dzięki temu nie ma mowy, żebym zapomniała użyć go na dłonie przed zaśnięciem.
Balsamu nie stosuję na całe ciało ale na miejsca problematyczne:
Codziennie więc częstuję nim:
  • łokcie
  • dłonie
  • usta
  • stopy (mój mąż wykonuje mi masaż stóp pocierając podeszwy balsamem - oj polecam, polecam)
a podczas mrozów smarowałam nimi uda, łydki i twarz.

Balsam składa się z natłuszczająco-nawilżających maseł i olejów. Zawiera też woski, które zapewniają brak uczucia lepkości po zastosowaniu i tworzą na skórze zabezpieczającą ją wartwę. 

Jeśli więc zima zapuka jeszcze raz do Waszych miejscowości (a powinna, idzie przecież luty), koniecznie zaopatrzcie się w ten specyfik. Kosztuje 30 zł i dostępny jest w wielu sklepach stajonarnych i internetowych. W moim również można go zakupić - w różnych "smakach": lawenda i ylang-ylang, imbir i trawa cytrynowa, cymanon i paczula. 
Uważam, że jest to obowiązkowy kosmetyk dla każdej dziewczyny w zimie a już na pewno dla dziewczyny na nartach, łyżwach lub snowbordzie.

Dzięki tym balsamom jedynym śladem jaki mróz pozostawi na Waszej skórze będzie piękny rumieniec na uśmiechniętej twarzy.


czwartek, 24 stycznia 2013

Dziewanna - my love - czyli sposób na miękkie stópki

Kwiat dziewanny http://www.zandhoogte.nl
Mamy dopiero styczeń a ja już wiem, że dziewanna znajdzie się na mojej liście ziół-kosmetyków 2013 roku.

Suszona dziewanna wygląda troszeczkę jak bawełna. Jest puchata, miękka i pachnie miodem.


Działanie dziewanny: Wodne wyciągi dziewanny stosuje się wykrztuśnie oraz osłaniająco. Działają one przeciwzapalnie na błony śluzowe jamy ustnej, gardła, oskrzeli, przełyku, żołądka i jelit, a także dróg moczowych łącznie z pęcherzem. Stosowane zewnętrznie na skórę kwiaty działają odmiękczająco, gojąco i przeciwzapalnie.

I to właśnie te trzy ostatnie właściwości dziewany postanowiłam wykorzystać do pielęgnacji stóp a dokładnie do ich kąpieli.

Suszony kwiat dziewanny - 25g/4,50 zł w sklepie Blisko Natury
Zazwyczaj stopy moczy się w mydle lub soli. Te dwa produkty mają za zadanie zmiękczyć zrogowaciały naskórek aby bez problemu można było go usunąć.
Byłam ciekawa jak sprawdzi się w tym przypadku dziewanna, która również ma działanie odmiękczające.

I dokonałam odkrycia swojego życia. :)

Do kąpieli na miskę wody użyłam pół paczki kwiatów dziewanny, czyli ok 12-13 g.
Wsypałam je do miski, zalałam wrzątkiem, przykryłam aby napar był bardziej esencjonalny a następnie dolałam letniej wody i przez 20-30 minut moczyłam stopy. 

Kąpiel gotowa
Kolejnym krokiem było oczywiście starcie naskórka. Do tego celu używam od 2 lat doskonałej tarki firmy Gehewol. Kosztowała 45 zł, jednak było warto. Mam ją już długo i ciągle jest tak samo skuteczna.

Ale wróćmy do naszych kwiatków. 
Skóra po namoczeniu w naparze dziewanny schodziła niesamowicie łatwo! Zawsze miałam problem z dokładnym starciem po moczeniu w mydle/soli ponieważ często pod warstwą odmoczonej skóry miałam kolejną - twardą i zrogowaciałą i ciężko było obejść się bez żyletki. A czasami w ogóle nie szło się jej pozbyć.

Tym razem skóra była równomiernie nasiąknięta naparem ziół i elastyczna dzięki czemu tarka bez problemu ją usuwała.

Stopy po starciu zupełnie nie były pohaczone, tylko miękkie i delikatne.

Przez kilka dni potliwość stóp była mniejsza a przez 2 tygodnie stopy pozostały miękkie nawet bez specjalnej pielęgnacji. W 3 tygodniu poczułam, że znów twardnieją ale po soli/mydle potrafiłam poczuć to już po 5 dniach. Różnica jest więc kolosalna.

Dziewanna sprawiła, że domowy pedicure nie jest dla mnie męczarnią a przyjemnością dzięki super-efektowi.

Polecam Wam ją bardzo serdecznie. Jestem właścicielką stóp rogowaciejących i cieszę się, że odkryłam te pięknę kwiatki, które mają zaczarowaną moc.

Cena dziewanny jest bardzo przystępna - w sklepie BN 25g kosztuje 4.50 zł.

A jeśli ktoś ma ochotę wypróbować dziewannę za darmo na własnych stopach - proszę, aby zostawił taką informację w komentarzu.  

3 opakowania czekają na wylosowanie do 1 lutego. :)



czwartek, 17 stycznia 2013

Opryszczka - domowe sposoby na tę przykrą dolegliwość

Od czasu do czasu zdarza mi się poczuć nieprzyjemne pieczenie nad górną wargą. Wiem dobrze, że za kilka godzin w tym miejscu pojawią się bąbelki opryszczki, zwanej inaczej zimnem lub febrą.

Opryszczką zakażamy się najczęściej już jako dzieci. Wirus pozostaje w naszym organizmie do końca naszych dni. Uaktywnia się od czasu do czasu kiedy nasz organizm jest osłabiony np. gdy przemarzniemy, mocno się zestresujemy lub w czasie miesiączki

Domowe sposoby na opryszczkę raz są skuteczne a raz nie (podobnie jak farmaceutyki). Na pewno jednak łagodzą objawy i przyspieszają leczenie. 

Poniżej kilka metod na domową walkę z opryszczką. 

Pierwsza faza choroby (mająca na celu przerwanie ataku lub jego zminimalizowanie): 

  • pocieranie przeciętym ząbkiem czosnku, plastrem cebuli lub cytryny
  • przykładanie odrobiny soli kuchennej
  • okłady z zaparzonych torebek herbaty czarnej
  • okłady z naparu ziół: melisy lub echinacei
  • okłady z soku aloesu
  • wyciąg z liści oliwek
  • świeży sok ze śliwek węgierek
  • olejek miętowy (olejek miętowy chiński 100 ml/49 zł, japoński olejek miętowy 100 ml/35 zł)
  • olejek z drzewa herbacianego (Teebaumoel, 30 ml/19 zł)olej kokosowy

Druga faza choroby (gojenie strupków): 
  • okłady z tłustego mleka
  • olej kokosowy (w sklepie BN 50 ml/9,35 zł)
  • maść cynkowa
  • wazelina (sprawdzi się maść aloesowa na wazelinie 250 ml/7,99 zł)
  • i uwaga: hardcore! okłady z woskowiny (tzw. miodku) z własnego ucha lub moczu

Olej kokosowy jest doskonały do leczenia opryszczki w każdej fazie choroby
Dieta opryszczkowca:

Dieta powinna być bogata w substancje poprawiające odporność: witaminy z grupy B, cynk oraz lizynę. Należy starać dostarczać się te składniki w sposób naturalny. Jeść jaja, ryby, rośliny strączkowe, zielone warzywa. Jeśli mimo to opryszczka nadal występuje warto sięgnąć po suplementy diety. 


Czego nie robić mając opryszczkę:

  • nie pocierać, nie szczypać strupów – można przenieść wirusy w inne miejsce i spowodować nowy wysyp
  • nie całować zdrowych osóbst d
  • nie korzystać w czasie wykwitów z usług stomatologa
  • nie tuszować makijażem opryszczki
  • mimo że niektóre źródła podają, że pasta do zębów przyspiesza gojenie, tak naprawdę ze względu na zawartość fluoru może ona zaszkodzić

Ze wszystkich opisanych tutaj sposobów większość wypróbowałam (za wyątkiem opcji hardcore). Mogę powiedzieć, że moim zdaniem najlepszy jest czosnek przed a potem olej kokosowy. Posmarowane nim strupki nie tworzą suchej warstewki, która pęka przy byle okazji, krwawi i przedłuża gojenie. 

Pewnego roku kiedy to namiętnie korzystałam z sauny opryszczka atakowała mnie dosłownie co kilka dni. Byłam cała wysypana. Zbawienny okazał się wówczas cynk do ssania. 

Pozdrawiam wszystkich Opryszczkowców!

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rzęsy miękkie jak piórko - i nic poza tym czyli recenzja tuszu Maybelline

Pamiętacie moją obietnicą na Nowy Rok? Obiecałam, że będę kupować sobie więcej kosmetyków kolorowych. 

Postanowienie zaczęłam więc realizować. Na razie obracam się wśród marek szeroko reklamowanych i mocno chemicznych - niestety.
Moja wiedza na temat kolorówki eko jest niewielka. Planowałam zakupy u Lili ale nim złożyłam zamówienie Ada zamknęła sklep.
Podczytuję więc Wasze blogi i na pewno już niebawem zakupię TO COŚ.
Myślę, że kosmetyków tych nie kupuję też dlatego, że nie za bardzo mam gdzie je oglądnąć na żywo. W przypadku pielęgnacji mi to nie przeszkadza ale w przypadku produktów do makijażu bardzo mocno.

Tak więc póki co zmuszona jestem tworzyć kolekcję z kosmetyków tradycyjnych i szeroko dostępnych.

Zaczęłam więc od poszukiwania idealnego tuszu. Do tej pory momi ulubieńcem był: Clinique High Impact Mascara. I tak od kilku lat. Pora więc sprawdzić co nowego słychać na tuszowym rynku.

Na pierwszy ogien wzięłam więc:

Tusz The Falsies Feather-Look Maybelline - zakupiony w promocji za ok. 22 zł zamiast 30.


Zdjęcie i dokładniejszy opis "odproducentowy" np. tutaj http://beautylovin.pl/top-kosmetyki/the-falsies-feather-look-pierwszy-zelowy-tusz-do-rzes-od-maybelline/
W sklepie:
No nareszcie - pomyślałam widząc reklamę tuszu, który gwarantuje miękkie rzęsy i spektakularny efekt. Jeśli za coś nie lubię tuszu do rzęs to właśnie za obrzydliwie twarde rzęsy.

W domu:
Ooo, jaka dziwna szczoteczka.
Ooo, nie sposób pominąć ani jednej rzęsy.
Uuuu, pominąć powiekę też ciężko!

Krótko mówiąc - chyba trza się naumieć posługiwać szczoteczką.

Komentarz córki:
- ale masz dziwne rzęsy - zwłaszcza z boku...

-----

No cóż, nie polecam tego tuszu. Po pierwsze ma jak dla mnie dziwną szczoteczkę. Włoski skierowane są w przeróżne strony dzięki czemu chwytają każdą rzęsę ale też malują wszystko dookoła.
Tusz - żel (jak dla mnie maź) za bardzo oblepia rzęsy. Nie powoduje ładnego, regularnego wyciągnięcia ani rozczesania. Tworzy nieład i daje wrażenie oblepienia a nie umalowania.

Plus za to, że rsy mimo nałożenia nawet 4 warstw dalej pozostały miękkię jak nie pomalowane. 
 
Tusz jest trwały. Nie osypuje się. Przy okazji, jest tak trwały, że aż nie idzie go zmyć. Na pewno nie wodą i mydłem a przecież nie jest wodoodporny.

 
Podsumowując  wyrzuciłam 20 zł w błoto. Po 3 dniach męki zakupiłam wiec inny tusz - tym razem z wyższej półki. Helena Rubinstein Lash Queen Celebration.
Na razie jednak nie użyłam go. Był jak na moją kieszeń drogi i  mam stracha, że będzie do bani. :P









sobota, 12 stycznia 2013

Krem do loków Matrix - ogłoszenie wyniku

Random wskazał nr 8. :)

Gratulacje. Ósemko wyślij mi, proszę, na ewelina@sunnivamed.pl swój adres. 

1. Helen
2. Sassy
3. imprevisivel
4. Chabrowa Ania
5. Czarownicująca
6. Cookie
7. Trobule Maker
8. kurka

czwartek, 10 stycznia 2013

Oddam Matrix Curl - krem do loków

Dziewczyny! 
Jeśli któraś z Was chciałaby sprawdzić krem do loków Matrix, to proszę niech się zgłosi w komentarzu do 11 stycznia 2013 do 18. Będę losować.

Krem był używany przeze mnie no i u mnie jak się łatwo domyślić nie sprawdził. Jakieś włosy miałam po nim tłuste jak by. Ja mam bardzo specyficzne loki - może to dlatego. Zużyłam ok. połowy opakowania, zmuszałam się troszkę bo był drogi.

Produkt kupiłam gdzieś tak w sierpniu 2012. Szukałam daty ważności ale nie widzę na opakowaniu. Starła się może.

O produkcie piszą tak:
Matrix Total Results Curl do loków bez spłukiwania, przeciw puszeniu się 150 ml

Balsam total results Sprężystość *bez spłukiwania) zwiększa objętość, odbija i dodaje blasku dla trwałej definicji loków i fal. Odżywia i dodaje elastyczności i sprężystośći włosom. Przeznaczony do włosów niesfornych, kręconych, falowanych.

Rozprowadź między palcami. Delikatnie wmasuj na oczyszczonych i wysuszonych ręcznikiem włosy. Nie spłukiwać. Stylizuj, jak zwykle

Pojemność 150 ml



środa, 9 stycznia 2013

Wyjątkowa testerka


Tylko na chwilę spuściłam paczkę z Nepalu z oka kiedy to w pobliżu niej kręcił się zafascynowany odległymi zapachami szczeniak.

Szybko okazało się, że celem węszenia było jedno z kadzideł - himalajskie kadzidło oczyszczające, dumnie niesione w zębach Najmłodszej. Kadzaidło to różni się bardzo od znanych nam kadzidełek indyjskich. Są to poskręcane wonne zioła obwiązane bawełnianą nicią. Wiązki spala się w specjalnych miseczkach. Dymią dość intensywnie, pachnąc paloną trawą z nutami aromatycznych roślin użytych do ich stworzenia.
Kadzidłom tym przypisuje się magiczne właściwości. Skręcając je często odmawia się mantry aby nadać im duszę.

I tę właśnie magię a może uwięzione duchy wyczuł szczeniak, stając się tym samym moją ulubioną Testerką. :)


Jeżeli chcecie sprawić swojemu psy przyjemność i zaskoczyć go niespotkanym gryzakiem zainwestujecie w Himalajskie kadzidło oczyszczające Wild Earth Nepal (cena: 18,55 zł za wiązkę 18 cm długości).
Zagwarantujecie w ten sposób zwierzątku ekologiczną i egzotyczną zabawkę na jakieś 30-60 minut, w zależności od zaciekłości stworzonka.

Gryzak cudownie szeleści zachęcając do zabawy a po rozgryzieniu cienkiego celofanu na Wasze pieski czekają same niespodzianki: warstwa cienkiego papieru czerpanego, bawełniane niteczki oraz najlepsze! dłuuuugie źdźbła trawy cytrynowej, które można wyciągać z pomiędzy pachnących listków, kawałków himalajskich szyszeczek i kory po to aby roszarpać je zębami przytrzymując koniecznie łapką! Przednia zabawa!

Dla właściciela niezaprzeczalnym plusem będzię zapach mordki szczeniaka. Jeśli miał on nieświeży oddech np. z powodu ząbkowania lub zjedzenia "czekolady" na spacerze, po tym gryzaczku pachniał będzie jak powiew wiatru znad Himalajów (poniosło mnie? :) ).

Skład 100% safe: Cymbopogon Flexuosus (trawa cytrynowa) Leaf, Artemisia Vulgaris (bylica), Cinnamomum Camphora (kamfora) Leaf, Mentha Arvensis (mięta polna) Powder, Juniperus Communis (jałowiec) oraz co istotne z punku widzenia szczeniaka wspomniany wcześniej celofan, bawełna oraz papier.


Spójrzecie sami!





Na poważnie o kadzidełkach z Himalajów pisałam tutaj.

czwartek, 3 stycznia 2013

Lista zwycięzców

Z przyjemnością informuję, że produkty do testowana ostrzymają autorki poniżej wymienionych blogów:

olej kokosowy 100 g
1 http://mystraighthair.blogspot.com/
2 http://agulkowepole.blogspot.com/
3 http://karodos.blogspot.com/

masło kakaowe 100 g
1 http://czarownicujaco.blogspot.com/
2 http://ojkarola.blogspot.com
3 http://bambusowy-raj.blogspot.com/

olej centella 20 ml
1 http://slodkimiod.blogspot.com/

olej z czarnego kminku 50 ml
1 http://wariacjeizi.blogspot.com/
2 http://agulkowepole.blogspot.com/
3 http://ori-leszno.blogspot.com/

glinka biala
1 http://chabroweoczyani.blogspot.com/
2 http://mamswojeracje.blogspot.com/
3 http://wariacjeizi.blogspot.com/

glinka zielona
1 http://nicia725.blogspot.com/
2 http://my-hair-secrets.blogspot.com
3 http://cinnamonne85.blogspot.com

krem olivenol
1 http://freeismylive.blogspot.com/
http://swiat-blanki.blogspot.com/

krem z rokitnikiem
1 http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/
2 http://marl-fragiledreams.blogspot.com/

szampon z ichtiolem
1 http://shoy-photo.blogspot.com
2 http://balsamowo.blogspot.com/
3 http://pogodowa.blogspot.com/

szampon z siarką ichtiolem
1 http://lowcy-okazji.blog.onet.pl/
2 http://paczajkaje.blogspot.com
3 http://rincewind99.blogspot.com/


Wszystkim serdecznie gratuluję. 

Aby otrzymać produkt do testowania wyślijcie maila na sklep@bliskonatury.pl
Zawrzyjcie w nim adres do wysyłki, adres bloga oraz wygraną nagrodę.

Produkty są już przygotowane i zostaną niezwłocznie do Was wysłane.

Pamiętajcie aby umieścić na swoim blogu recenzję produktu do końca stycznia.
Poinformujcie mnie o zamieszczeniu recenzji mailowo. 

Pozdrawiam Was serdecznie!

środa, 2 stycznia 2013

Szczęśliwego Nowego Roku!

No i laba się skończyła.

Jak to jest, że jak zwykle skończyła się w momencie kiedy ja w końcy przyzwyczaiłam się, że mam duuuużo wolnego czasu, nie muszę planować, śpieszyć się i wykonywać kilku rzeczy na raz? :)

Wypoczęłam - czuję to w kościach. 

Z okazji Nowego Roku życzę Wam tradycyjnie zdrowia i miłości. Bo czegóż nam więcej potrzeba?

Moje postanowienia na Nowy Roku?
  • schudnąć oczywiście
  • kupować sobie więcej kosmetyków kolorowych - ot tak sobie, bez wyrzutów sumienia
  • nie brać udziału w pokazach sztucznych ogni w przyszłego Sylwestra  ani nigdy więcej
  • wyznaczyć sobie godzinę - powiedzmy 19, po której już nie pracuję i koniec kropka!
  • spotykać się częściej z rodziną



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...